typotygiel – spisek przeciw brzydocie

Różne dziwne myśli, czasem zebrane ze starych zapisów, czasem na świeżo. Czasem grafomania.

Berlin. Eine kleine Note

Skomentowano 1 raz

Popołudnie w Berlinie. Kawa i bagietka z salami na dworcu. Ostbahnhof, Hauptbahnhof – oba dworce piękne. Metal. Szkło. Ruchome schody na każdym kroku. Rozświetlone witryny. Każda z pięknym logo, wiele nieznanych. Rozkład jazdy Deutsche Bahn wydany wspaniale, tabele i czytelne, i tchnące nowoczesnością projektu.

System identyfikacji na dworcu – miód. Idealny, poprawiany ręcznie kerning w cyferkach i znakach opisujących sektory czy perony. Bilet całodniowy 6,10 euro, dojechać możesz wszędzie, U-bahn i S-Bahn jeżdżą wg rozkładu wywieszonego na każdej stacji (i „wg rozkładu” nie jest tylko opisem bez pokrycia).

Bundestag i Reichstag. Masa młodych ludzi na trawnikach (Grillen verboten), Bundestag niski, szklany, stalowy, Reichstag z nałożonym Fosterowskim hełmem. Obok park i Under den Linden. Widok na Bramę Brandenburską, co prawda żaden z Pancernych na niej nie stoi. Autokary za to stoją jak stały 18 lat temu, tylko nikt nie ładuje do nich piwa i czekolady.

Knajpka na Kreuzbergu, wspaniałe piwo i zwykłe udko kurczaka z makaronem, a jako luksusowy wtręt – sałatka z rukoli. 10 euro. Drożej niż w Kompanii Piwnej, czy w Sfinksie, taniej niż na Starówce.

Boisko sportowe. Municypalne, każdy może wejść. Na boisku kilkunastu chłopców – wszyscy z twarzy i budowy podobni do Yildiraya Basturka niż do Lukasa Podolskiego. Niezbyt zorganizowani, trzy piłki, dwie bramki, strzelają na zmianę karne („Podolscy” siedzieli pewnie przy playstation). Biedy chyba nie ma – większość ma porządne sportowe (czasem złote) Nike’i i Reeboki. Wciąż Kreuzberg – więc brak śladów bytności białego człowieka. Śniadzi, czarni, brązowi…

Na środku największej hali dworca Hauptbahnhof – ogromny wiszący kilkumetrowy plakat z grafiką Sarneckiego (Gary Cooper’s Solidarność) oraz tekstem, którego ja, chromy w języku naszych sąsiadów, rozszyfrować nie umiem. Nie wiem, czemu na Pałacu Kultury tego nie można było wywiesić.

Brak zabudowy wyższej niż 5-6 pięter. Nic nie wystaje ponad linię sąsiednich budynków, wyjątek to wieża telewizyjna i wieżowiec z logo Allianz. Każdy budynek wyróżnia się stylem, nie wysokością – inne okna, przechylona płyta czołowa, piękne grube rolety w oknach, kolor fasady, stylizacja na loft itd. itp. Nie rozumiałem, o czym mówią architekci, gdy przekonywali o wpasowaniu się nowo projektowanych budynków w okolicę, dopóki nie zobaczyłem – i zrozumiałem – Berlina.

Muzeum Żydowskie zachwycające. Rozmachem, wizją Daniela Libeskinda, multimediami, miejscem, superprzemyślaną koncepcją graficzną wystaw i… ceną wejściówki. 5 euro. Co ciekawe, z zewnątrz bryła nie jest przytłaczająca, jednak budowa w oparciu o „trzy osie” zwiedzania przynosi zaskoczenie – muzeum jest bardzo duże. Dla porównania: wydaje się, że budynek naszego Muzeum Powstania Warszawskiego jest zdecydowanie większy. Jednak czas zwiedzania jest nieporównywalnie krótszy. Nie wiem, z czego to wynika, organizacja samych ekspozycji w berlińskim muzeum nie przytłacza ani ciasnotą, ani wystawnością miejsca. Jest… normalnie. To musi sprawiać kompozycja budynku.

I tylko pewien drobiazg… „Daniel Libeskind was born in Poland in 1946, then he and his parents emmigrated in 1957”. Takich śladów w muzeum jest więcej. „Born in Lodz”, „Born in Plonsk”, „Born in Stanislawow”…

Autor: Tomasz Kuc

25-06-2009 o 5:10

Opublikowano jako Berlin

One Response to 'Berlin. Eine kleine Note'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'Berlin. Eine kleine Note'.

  1. A ja to lubię Berlin w czasie adwentu (akurat odbywa się w tym czasie konferencja Educa, na której bywam).
    W Polsce jakoś nie za bardzo świętujemy ten okres. A w Berlinie jest mnóstwo jarmarków z ciepłym winem i oczywiście bratwurstem. Okna przyozdobione są pięknymi dekoracjami, bo każde dziecko ma swoje okno do zagospodarowania. Estetyka co prawda raczej bawarska, choć do Bawarii daleko, ale przecież trochę kiczu jeszcze nikomu nie zaszkodziło.
    No i oczywiście kalendarze z codzienną czekoladką – aż do ŚBN.

    Sławek

    3 lis 10 at 12:35

Leave a Reply

Comment Spam Protection by WP-SpamFree